
Idź do strony 1 2 3 4 5 | Powrót do wszystkich recenzji

Recenzja autorstwa Bartka Konarskiego
"Leon zawodowiec" (Leon)
Reżyseria: Luc Besson
Scenariusz: Luc Besson
Zdjęcia: Thierry Arbogast
Muzyka: Eric Serra
Obsada:
Jean Reno (Leon)
Natalie Portman (Mathilda)
Gary Oldman (Stansfield)
Danny Aiello (Tony)
Peter Appel (Malky)
Michael Badalucco (ojciec Mathildy)
Ellen Greene (matka Mathildy)
Elizabeth Regen (siostra Mathildy)
Carl J. Matusovich (brat Mathildy)
Willi One Blood (pierwszy człowiek Stansfielda)
Don Creech (drugi człowiek Stansfielda)
Keith A. Glascoe (trzeci człowiek Stansfielda)
Randolph Scott (czwarty człowiek Stansfielda)
i inni.
Gatunek: Kryminał / Dramat / Thriller
(1994, Francja-USA)
Czas: 110 minut.
Jeden z najbardziej popularnych filmów lat 90. Mathilda (debiut Natalie Portman), jedenastoletnia dziewczynka, traci całą rodzinę, w wyniku porachunków jej ojca, dilera narkotyków, ze skorumpowanym policjantem Stansfieldem (Gary Oldman). Dziewczyna jako jedyna uchodzi cała z rzezi dokonanej na jej rodzinie przypadkowo znajdując schronienie u Leona (Jean Reno), zawodowego mordercy, mistrza w swojej profesji, nieco ociężałego umysłowo. Gdy dziewczyna odkrywa profesję Leona, postanawia nauczyć się od niego "fachu", by móc zemścić się na zabójcach rodziny, w zamian za nauczenie Leona czytania i pisania. Leon niechętnie przystaje na ten układ. Między Mathildą i Leonem rodzi się więź, która pomoże im w ostatecznym starciu ze Stansfieldem. Ta opowieść o sile przyjaźni pomiędzy dwójką samotnych ludzi w starciu ze złem przeszła do historii światowej popkultury jako arcydzieło kina sensacyjnego, czyniąc z Luca Bessona, jednego z najważniejszych europejskich reżyserów. Besson nieco nieprawdopodobną, ale jednocześnie bardzo wzruszającą i szczerą historię przyjaźni między zawodowym zabójcą, a jedenastoletnią dziewczynką, ubrał w kostium bardzo brutalnej historii sensacyjnej, z której sceny przemocy przeszły do historii kina. Nieco niemoralne aspekty filmu m.in. o tym, że aby pokonać zło, samemu trzeba stać się złym, nie są jednak zbytnio zauważalne, gdyż historia od początku przejmuje prawdą o osamotnieniu w obliczu zła i potrzebie przyjaźni. Bohaterowie w końcówce filmu mają nawet rysy męczeństwa. Sukces filmu leży także w aktorskich kreacjach głównych bohaterów. Rewelacyjny debiut Natalie Portman i jedna z pierwszych głównych ról Jeana Reno, to duet, który stał się już ikoną popkultury.
Ale najlepszą i najbardziej wstrząsającą, ale jednocześnie bardzo niedocenioną kreacje stworzył Gary Oldman. Jako skorumpowany policjant Stansfield i jednocześnie najbardziej bezwzględny psychopata, Oldman tworzy kolejną perłę w swojej kolekcji filmowych czarnych charakterów. Nie próbuje nawet uczłowieczać swojego bohatera. W nieco pastiszowy, co nie znaczy, że nie przerażający sposób, pokazuje cały sadyzm i neurotyczność swojego bohatera, który dokonuje masakry na niewypłacalnym dłużniku i jego rodzinie w takt IX Symfonii Beethovena (co jest ciekawym nawiązaniem do roli Beethovena, którą Oldman zagrał w tym samym roku). Stansfield jest nieprzewidywalny i zdolny do wszystkiego. W tym właśnie leży cała groza tej postaci. Stansfield to czyste zło, a zło jest przecież irracjonalne. Mówi, że nienawidzi Beethovena, ale nie może bez niego żyć. Oldman świetnie wyczuł postać, która wydaje się stworzona dla niego. Nikt więcej w tak sugestywny sposób nie pokazywał na ekranie całego wachlarza szaleństwa i grozy, płynących z postaci psychopatów, jak zrobił to Oldman w tym filmie, nawet on sam.
"Leon zawodowiec" (Leon)
Recenzja autorstwa Moniki K. (onet film)
Fenomenalny Leon z Garym
Odkąd obejrzałam Leona nie było mi dane obejrzeć nic lepszego. Wszyscy chwalą Jeana Reno za tę kreację, ale nikt jakoś nie zauważa Gary'ego Oldmana, przecież to jest dopiero fenomen. Nie rozumiem dlaczego ten człowiek nie otrzymał jeszcze żadnej poważnej nagrody za swoje dzieła. Dla mnie on jest bogiem kina. Nie ma sobie równych (no może Jacka Nicholsona). Pamiętacie scenę "ciszy przed burzą", kiedy psychopatyczny policjant bierze narkotyk. Sceny, w których on strzela do ludzi, nie rażą rozlewem krwi, ale sprawiają, że widz kontempluje wirtuozerię aktora. Jest mistrzem mimiki, zmiany nastrojów. No a Leon , też wspaniały, szczególnie gdy prasuje koszulę, nieprawdaż?








